Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Marlena - wiersze z Ziemi Świętej

Śladami Jezusa Chrystusa

(refleksje z podróży po Ziemi Świętej)

Zburzeni

Próbujemy szukać Twoich śladów, Panie

często z niezrozumieniem się spotykamy

Nie takiego żłóbka się spodziewaliśmy

nie takiej Galilejskiej Kany

Historia rozbija nasze wyobrażenia

Tłumy ludzi przesłaniają to, co zwiedzamy

Między umarłymi Ciebie szukamy

A przecież Tyś zmartwychwstały!

 

Nad Jeziorem Życia

Moczę nogi w wodzie

która także i Twoje stopy obmywała

Patrzę na kamienie

które prawdopodobnie

i Ciebie oglądać zaszczyt miały

Panie

Ty Jesteś

dla Ciebie nie ma czasu

A mój czas

teraz jest

 

Skazujemy

Jezusa na śmierć

bo Jest Inny

bo wywraca nasz świat do góry nogami

nie mieści się w naszych wyobrażeniach

nie da się schować w ciasnych szufladach

naszych oczekiwań

wymyka nam się spod kontroli

przeraża nas Jego wolność

a może Mu jej zazdrościmy

skazujemy Jezusa na śmierć

codziennie

w myślach

mowie

uczynkach

i zaniedbaniach

Jezusa

czyli miłującego Boga

w człowieku

w drugiej osobie

 

Droga krzyżowa

Droga krzyżowa w oczach dziecka

przerażenie, niechęć, lęk

niezrozumienie, litość

naznaczenie

Droga krzyżowa w oczach dorosłego

to wybór

to wyzwanie

to dojrzewanie

do miłości

do współ-odczuwania

to powołanie

 

Syn Szymona z Cyreny

a w nim

wszystkie dzieci świata

patrzą na nienawiść

z jaką człowiek człowiekowi ból zadaje

patrzą na ból swych rodziców

na ich niechętne dojrzewanie

na ich bezradność wobec prawa

na ich upadanie

Patrzą na wielkość swych rodziców

na ich siłę i męstwo

podziwiają ich wytrwałość

ich odwagę

ich zwycięstwo

Patrzą na Boga

Który na ramionach rodziców

może być dzieciom przyniesiony

Który stał się po to człowiekiem

by człowiek został zbawiony

 

Jerozolima

kamień na kamieniu

depczemy po śladach Pana

ocierając łzami miejsca

co Go do dziś pamiętają

a przecież zmartwychwstał

pusty grób szepcze że

nie ma Go wśród umarłych

przeszedł granicę śmierci

by zwyciężyć w każdym z nas

 

Golgota

otuliłam Cię

drzewo krzyża

jak Maria Magdalena

która straciła ukochanego

Miłość jedyną

prawdziwą

jakiej kiedykolwiek w życiu zaznała

Przywarłam do Ciebie

jak dziecko do Taty

dziecko

które nagle straciło

poczucie bezpieczeństwa

Skąpana we łzach łaski

trzymam Twój krzyż w ramionach, Panie

siedząc przy ołtarzu świata

przeżywając pierwszą w życiu Eucharystię

liturgię dziękczynienia

Wierzę

że zawołasz mnie po imieniu

Rabbuni

Będę tak trwać

Ufam, że znowu usłyszę

bicie Twego serca

we mnie

 

Tabor

Zaprosiłeś nas na górę

dla Ciebie nie ma czasu

nasz czas

zatrzymał się dziś

Przemieniłeś się wobec nas

nie pojęliśmy

mówić o tym nie umiemy

a i bracia nas nie zrozumieją

gdybyśmy nawet mówić chcieli

Nasyć nas, Panie

Twoją jasnością

Twym blaskiem

Niech będzie naszą mocą

w czasie próby

naszym ziarnkiem gorczycy

na każdy następny dzień naszego życia

 

Betlejem

to wkraczanie w intymność

intymność narodu

intymność rodziny

intymność relacji małżeńskiej

intymność kobiety i mężczyzny

intymność serca

każdy z nas ma swoje Betlejem

swoje intymne miejsce tylko dla Boga

 

Miriam

pusta jak dzban

odwrócony do góry nogami

odwrócony twarzą od świata

nic dla siebie

ani kropli wody

właśnie taka

cała należę do Ciebie

właśnie taka

cała mogę pragnąć Ciebie

właśnie taka

bez niczego mojego

cała mogę oddać się Tobie

Pochwyć mnie w swoje dłonie

Postaw we właściwym miejscu

wypełnij po brzegi Duchem

który nauczy kochać

wypełnij po brzegi Ciałem

które jest wieczne

wypełnij po brzegi winem

którym mam dzielić się z innymi

z tymi których umiłowałeś

jak mnie

 

Wailing Wall

Każdy ma swoją ścianę płaczu

ścianę, pod którą opłakuje

to, co było

co już nie wróci

to, co chciałby żeby było

a nie jest

Każdy ma swoją ścianę płaczu

i choć w różnym czasie pod nią stoimy

to kiedyś tu przychodzimy

by wcisnąć w mur nadziei

w ledwie widoczną szczelinę

z której już innych prośby

jak pył uleciały

spisaną na skrawku papieru

modlitwę swego serca

Ściana płaczu

ściana zaufania Bogu

czy ściana rozpaczy?...

Marlena Rowińska

Facebook
Joomla templates by a4joomla
fot. marfis75 / flickr.com